Branża budowlana a pandemia

Czy koronawirus zaraził branżę budowlaną? Prezesi największych firm budowlanych w Polsce odetchnęli z ulgą, bo nie widać tak ogromnych strat jak w innych gałęziach gospodarki. To zasługa tego, że przez cały okres pandemii budowy były otwarte.

Finanse właścicieli restauracji, hoteli, salonów fryzjerskich, kosmetycznych i mnóstwa innych branż w Polsce zostały dramatycznie zachwiane przez pandemię koronawirusa. Przyczyna tego była prosta – w obawie przed szybkim rozprzestrzenianiem się wirusa zostały zamknięte wszystkie placówki, które mogły się do tego przyczynić.

Inaczej było na budowach. Rząd przez cały ten czas nie zakazał wstępu na nie (jak miało to miejsce w Austrii czy w Hiszpanii), a prace nad rozpoczętymi inwestycjami mogły iść normalnym torem. Uratowano też dzięki temu 1,5 mln miejsc pracy. Nie oznacza to jednak, że branża budowlana wyszła z pandemii obronną ręką. Jednak jej wpływ jest o wiele mniejszy niż na inne sektory gospodarki.

Niedobór pracowników

Jeszcze na początku roku na polskich budowach słyszało się nie tyle język polski, co ukraiński. W związku z zamykaniem granic wielu Ukraińców zdecydowało się wrócić do domu, w obawie o to, że w Polsce mogliby nie mieć zapewnionego pełnego dostępu do opieki zdrowotnej. Prezes Budimeksu, jednej z największych firm z branży, szacuje, że co piąty pracownik budowlany z Ukrainy wrócił do kraju. W związku z tym mogły powstać opóźnienia, ale nie miało to dużego wpływu na cały sektor.

Pracownicy biurowi pracują zdalnie

Co prawda pracownicy fizyczni z oczywistych względów nie mogą wykonywać swojej pracy z domu. Jednak osoby z branży, zajmujące się sprzedażą, księgowością czy marketingiem w większości pracują zdalnie, co pozwala zachować dystans pomiędzy ludźmi, a jednocześnie umożliwia utrzymać sprawność procesów biznesowych.

Surowce tanieją, produkty drożeją

Branża zyska na rekordowo niskiej cenie ropy, co wpływa na koszty transportu, ale i na końcową cenę asfaltu. Podobną tendencję spadku cen można zauważyć również w kruszywach czy stali. Droższe są natomiast wyroby z plastiku, a także produkty elektroniczne. Przez zahamowanie produkcji w wielu fabrykach podaż takich produktów jest utrudniona, stąd wzrost cen.

Właściciele firm budowlanych, jak wszystkich innych, muszą również wygospodarować dodatkowe pieniądze na środki ochrony dla pracowników, takie jak maseczki, rękawiczki czy środki dezynfekcyjne.

Branża budowlana wygrywa także tym, że w bardzo dobrej kondycji weszła w kryzys. Rozpoczęto rekordową liczbę inwestycji, popyt na mieszkania był cały czas wysoki, a ceny rosły. W związku z tym w budowlance nie ma problemu z zachowaniem płynności – kontrahenci w większości mogą wywiązywać się ze swoich zobowiązań terminowo.

Jak widać, nawet miesięczny zastój odciska potężne piętno na kondycji finansowej przedsiębiorstw. Sektor budowlany nie musiał stawiać temu czoła, dlatego teraz może z optymizmem patrzeć w przyszłość, a nie zastanawiać się, jak przetrwać.

Źródło:
https://forsal.pl/nieruchomosci/mieszkania/artykuly/1472724,golabiecki-rzad-nie-zamknal-budow-to-uratowalo-poltora-miliona-miejsc-pracy.html
https://businessinsider.com.pl/firmy/koronawirus-w-polsce-jak-wplywa-na-biznes-mowi-sz
ef-budimeksu/f0xlrnc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.